Nie chcę pozować na wielkiego fana Metallici, czy znawcę ich twórczości. Nie jest to typ muzyki, której chętnie słucham, aczkolwiek nie wyobrażam sobie zignorowania dokonań tych panów z LA.
Nieświadoma owej rocznicy, przedwczoraj niejako uczciłam ją fundując sobie projekcję "Metallica: Some Kind Of Monster". Muszę przyznać, że bandmates wykazali się nie lada odwagą decydując się na wydanie tego dokumentu. Pokazuje on w prawie zupełnym psychicznym negliżu facetów uważanych za niebywałych twardzieli. Co więcej odsłania też mnóstwo kwasów, które nieustannie zatruwały relacje członków zespołu i osób z ich otoczenia.Na rozluźnienie atmosfery po obejrzeniu trudnych dyskusji chłopców z Metallici proponuję ten oto filmik. Rozgrzewka wokalisty deathmetalowego (z lekkim przymrużeniem oka).
Teraz widzicie, że wokal deathmetalowy to nie zwyczajny krzyk nie wymagający przygotowania :) Swoją drogą, chwilami bardzo przypominał mi on dźwięki jakie można usłyszeć np. na National Geografic :]
pozdro!!
No comments:
Post a Comment